Współczesna obsesja – agresja

Agresywnych nie lubi nikt, lecz się ich boi, wycofuje się przed taką znajomością. Są to zachowania niszczące relacje. Ale my – stwarzamy furtki!!! 

Staje się wygodna, nie trzeba zbyt wnikliwie analizować, wchodzić w sytuację i zatracać w empatii. Krótko, rzeczowo i na temat… Wręcz -zadaniowo.

Tak, lęk oraz frustracja są pewną pułapką… Ale to agresywna i bezrefleksyjna postawa zbiera w na co dzień żniwo. To „coś” rozbija rodzinę, wspólnotę krwi ale i inne grupy. Nie ma już celu, który jednoczy siły. Który uszlachetnia, spaja, wzmacnia. Są pojedyncze, incydentalne zadania. Taka zmiana powoduje, że nie podejmujemy wspólnych działań wzmacniając jedni – drugich. Doświadczenie rosnących trudności w porozumiewaniu się, kłótni i konkurencji – utrwalają w nas samych poczucie, jak niewiele już możemy wspólnie. Jak trudno dogadać się. Do czego doprowadziłby brak determinacji i podporządkowania, brak współpracy np. sforę wilków – watahę w środku zimy??? Ta świadomość, że nic sami nie zdziałamy, skazuje nas na psychologiczną i społeczną śmierć, na niebyt. Wszystko nas zaskakuje, a cała rzeczywistość rozpada się na naszych oczach i przygniata swym ciężarem… 

Najgorsze jest to, czego dokonujemy w myśleniu. Reinterpretacja – ściśle określona. Według przepisu… Usprawiedliwienie tego, co nie jest rozwojowe… Czasem wręcz mówimy, że ta cecha drapieżcy – jest „cenna” na pewnym stanowisku, w jakimś zawodzie, że jest świadectwem mocy. I tu uwaga…. Tak, cechuje życie ale tylko samotnika. Strzelca. Snajpera.

Dajemy w ten sposób siłę temu co kostyczne i brutalne oraz pozwalamy trwać i umacniać się w naszym codziennym życiu i w relacjach, w otaczającej nas – pewnej patologii. 

Nazywamy normą lub korzystnym to, co rozbija. Co niszczy jedność. 

 Naszym chlebem codziennym ma być trwanie w dyskomforcie i cierpieniu. 

Agresja kwitnie!!! Mnożą się współcześni konkwistadorzy.

Agresję wzmacniamy, przyzwalając na nią. Normalizujemy ją… Usprawiedliwiamy często. 

Kojarzy nam się z sukcesem. Z lepszym wynikiem i niezależnością. 

Ale też – z wyścigiem szczurów. Nieliczeniem się z drugim człowiekiem, jego stanem i wrażliwością, stratą czy jego wartościami. Chcę – żądam – mam (zdobywam). 

Niszczenie innych osób, konkurencja, stosowanie pułapek i podpuszczanie innych, by poprawić swoją pozycję i samopoczucie – staje się tylko formą „terapii naszych niedoskonałości”. Zasłoną dymną…

Uważajmy, aby nasza własna nonszalancja i nieświadomość tego, jakim jest zagrożeniem rodząca się w nas frustracja nie zwiodły nas jak pawi ogon. Zwalniając tym samym, od wszelkiej odpowiedzialności… Szkodzą one pracy w grupie – ale też są toksyczne dla życia rodzinnego, towarzyskiego, wpływają wreszcie na wychowanie dzieci. Lansowanie określonych postaw życiowych i stylu przekazu, rozmowy… 

Zamiast radzenia sobie ze złością i rozpoznawania lęku w sytuacji która nas niszczy, pracy poznawczej nad sobą i zmiany nastawienia, korekty zachowań oddajemy się temu co wynika ze zwierzęcej natury, gdzieś w nas tkwiącej. Nie uczymy się panować nad sobą. Nie powstrzymamy w ten sposób wyrażanej i okazywanej agresji…. Zwykłej, surowej i instrumentalnej agresji skierowanej właśnie na osobę…

Bo gdzie tu jest zysk z sytuacji??? Dać upust niewygodzie, trudności i napięciu z jakim nie nauczona jestem poradzić sobie. A gdzie odpowiedzialność i wysiłek? Nieuleganie naturze? Czy to ma być dobre??? Czy ma służyć rozwojowi wykonanie tego tylko, co złe i okrutne – za wysoką przecież cenę. 

Autor

Aneta

W mojej pracy szczególnie zajmuję się dziećmi i młodzieżą, ich rodzinami. Adolescenci dostarczają mi wiele inspiracji, pomysłów do pracy i nierzadko - mocnych wrażeń! Część mojego czasu poświęcam i innym, pasjonującym sferom życia – pokazującym tyle interesujących form, nowinek, zjawisk, rozwiązań w zawodzie - dostarczających ciekawych pomysłów, wprowadzających nowe rozwiązania w mojej pracy - odkrywających przede mną mnóstwo ścieżek, dróg – także z pogranicza psychologii, filozofii. Lubię poezję i literaturę... uwielbiam muzykę. Młodzież i dzieci oraz ich radosna twórczość zapoczątkowały też moje własne próbki plastyczne, poetyckie, literackie. To oni właśnie prowokują mnie do patrzenia na człowieka z szacunkiem, ciekawością i optymizmem. Wpływają na podejście do życia: korzystanie z ludzkich doświadczeń, obserwacji bliskich, poszukiwania mądrych i dobrych pomysłów i scenariuszy... Nie tylko twardych i przewidywalnych skryptów. Szukam "poza teoretyczną psychologią" i tylko książkową wiedzą, nie tylko na swój użytek, lecz - dla dobra i rozwoju innych osób. "Człowiek - to zobowiązuje, a nie tylko - brzmi dumnie!"

Dodaj komentarz