O kobietach i dla kobiet!!!!

https://mycamino2010.blogspot.com/2019/03/a-ja-mimo-wczoraj-jestem-tez-z-dzis.html?showComment=1553522178481#c2512057340512341224Prawda – mnie wyzwoli…

Myślimy emocjonalnie…
Kierujemy się emocjami…

Czy kobiety??? Czy one bardziej… Nie – każdy i każda z nas. Oczywiście, przez moją grzeczność, nie podkreślam, że „ciepli” czyli Sam Wiecie Kto… cały czas są w emocjach, one im gmatwają i rozmywają – nie tylko serce i duchowość, czy jakiegoś tam „podszeptywacza” niby duszka – takiego błękitnego jak dymek.
Ale to całe ich „jestestwo”, jego istota, jest słabością i ciągłym urażaniem… Wrażeniem że są urażani, dyskryminowani i odrzucani – przez wszystkich i wszędzie – w każdym zakątku i w urzędzie… ignorowani i umniejszani.

Już nawet ja – w codziennym rachunku sumienia – obrabiam to w myśli: czy nie popatrzyłam zbyt krzywo i zaskoczona, ale jednak może. Czy w spojrzeniu „oceniająca” lub „piętnująca”, na tę parkę „ciepłych”, jak ich moja Ania nazywa – wchodzących do galerii na kawę czy zakupy (KZ-KZ itd.),z ich gestami i z tym ich tembrem głosu, w przesadnych okularach, w ogóle przesadnych w każdym calu… To nie Singapur, nie Bangkok… nie ulica Amsterdamu…
Mieszkam w Polsce…
W jej cnotliwszej części… W historycznej i w długo-wiekowej stolicy tego kraju nad Wisłą, w Krakowie…
A naprzeciw mnie – w ruchome drzwi galerii „Serenada”… pakują się oni. Z ich wizją… wrażeniem, z jakąś wydumaną i karykaturalnie podkreślaną prawdą, wykrzywioną w oprawach ich okularów. No nie… Nie!!! 

No bo – jak, z przeproszeniem mam nie być zaskoczona…
No jestem, nie zmienię tego…
„Nie ma bata” 

Toż Bóg kiedyś mnie zapyta: dawałaś zgodę lub przyzwolenie??? Na niezgodne z naturą zachowanie czy ostentacyjną prezentację tych „walorów”, gestów – mowy i zachłannego uśmiechu. No nie ma bata… muszę być w zgodzie i szczera… Ze samą sobą, no przecież tak będę na tę rzeczywistość jaką zostawiam, patrzyła z dystansu… z moich lat życia, „leciech” – 100lecie czy 200 lecie życia mego… 

I przed moim „Stworzycielem i Zbawicielem” co ja powiem…
A że tolerancja, że Kraków to nie zaścianek, że Europa sięgnęła znów tradycji starożytnego Rzymu i tych późniejszych wyzwolonych czasów francuskich „bawidamków” XVII-XVIII wieku, patrz: zasadzani jak kapusta włoska czy brokuła – na polskim tronie…
Tak sztywno i chorowicie, roznoszących trypa… 
Tak usilnie przywożonych do zimnej, chłodnej Polski Franków z każdej (z ich dynastii). Dobór negatywny: import „franków”… w dziób kopanych… 
dziś nawet waluty o tej nazwie nie mają, już nie pamiętają… 
Ale walczą i biją kości i twarze łamiąc wszystkim w innych niż policyjne – kamizelkach…
Pomarańczowa, a może żółta – nie, nie tak!!!

Bo czas – na naszą rewolucję…
Znów to „czas najwyższy”…

Grzebnąć w emocjach. Walnąć pięścią w stół…
W myśli i czynach, w uczynkach…
Bo szlachta się nie dogadała, a wielmożowie by się powybijali – gdyby z jednej z rodzin – królewskich – uczynić, usankcjonować…
Więcej czarownic do spalenia nie było, nie zarejestrowałam wtedy – oddając ciuchy w Reserved…
chciałam…

Dość.
Ja tak mam, nie poradzę… Pracuję tak nad sobą – by białe dla mnie było białe, a czarne – czarnym – abym zło, mogła spokojnie nazwać, dać miano mu, i od niego odwrócić się całą sobą, plecami.. przydepnąć, zmacerować, zabić je w zarodku… by mi się nawet do stopy – nie przykleiło…

Stanę tam, przed Bogiem – jak każdy z nas. Nawet jak ateusz czy agnostyk…

Ale ja – przynajmniej w pokorze i po znojnym życiu. 
W prawdzie stanę… W prawdzie powiem, i będzie to też – prawdziwe. 

Tego się będę trzymać – bo na kłamstwie i kombinatoryce – wywraca się dziś wszystko, i cały ten świat… cały ten zgiełk – 
jak śpiewali klasycy naszego, polskiego rock’a, prawdziwego i pełnego mocy lat 90-tych ubiegłego stulecia. Wowww… 

Autor

Aneta

W mojej pracy szczególnie zajmuję się dziećmi i młodzieżą, ich rodzinami. Adolescenci dostarczają mi wiele inspiracji, pomysłów do pracy i nierzadko - mocnych wrażeń! Część mojego czasu poświęcam i innym, pasjonującym sferom życia – pokazującym tyle interesujących form, nowinek, zjawisk, rozwiązań w zawodzie - dostarczających ciekawych pomysłów, wprowadzających nowe rozwiązania w mojej pracy - odkrywających przede mną mnóstwo ścieżek, dróg – także z pogranicza psychologii, filozofii. Lubię poezję i literaturę... uwielbiam muzykę. Młodzież i dzieci oraz ich radosna twórczość zapoczątkowały też moje własne próbki plastyczne, poetyckie, literackie. To oni właśnie prowokują mnie do patrzenia na człowieka z szacunkiem, ciekawością i optymizmem. Wpływają na podejście do życia: korzystanie z ludzkich doświadczeń, obserwacji bliskich, poszukiwania mądrych i dobrych pomysłów i scenariuszy... Nie tylko twardych i przewidywalnych skryptów. Szukam "poza teoretyczną psychologią" i tylko książkową wiedzą, nie tylko na swój użytek, lecz - dla dobra i rozwoju innych osób. "Człowiek - to zobowiązuje, a nie tylko - brzmi dumnie!"

Dodaj komentarz