Mroczna wieża jako „short-cut”

Oglądało się to i owo, a ostatnio, zatrzymałam się w zadumie i wspomnieniach właśnie pod wpływem filmu!!! I takie zapętlenie mi się urodziło i zostało…

Teraz o samym filmie… i jego następstwach.

Pierwsza część ekranizacji… „Mrocznej wieży”, tej powieści – no może obszernego opowiadania, opowiadania jakie można nie tylko raz – przeczytać i przepuścić przez siebie, daje nam wrażenie surowej i prostej. Czasem prostackiej czy taniej produkcji (niski budżet). 

Czujemy, że gdyby to i owo ograniczyć, tnąc dłużyzny, dywagacje, przeciągające się spojrzenia – w nicość, patrzenie w przestrzeń i nieznane – byłby to film lepszy. Ale przez innych, uboższy, bo mało wiarygodny… a my w wartkiej akcji nie znaleźli byśmy tych głębszych walorów. Bo to przez oczy bohaterów… patrzymy „na rzeczywistość taką, jaką ona  jest naprawdę…


To, co pierwotne… jest i było zawsze. 

To, co wtórne – nakłada się i łączy i pomnaża – życie, wartości, obawy czasem i lęki – emocje i bogactwo zachowań – nasze ach i och… uniesienia. Świat – zawsze dodaje lub też niweluje, ujmuje z tego co jest. I ujmuje, gdy się gubimy i zatracamy, gdy pozostajemy sami i bez wsparcia – to magiczne drzewo z filmu AVATAR, Aiwa… nawet gdy człowiek czy postać ginie, przejmuje jej energię i życie, buduje siebie i innych – nią  Coś większego, ktoś potężniejszy przecież, niż my, podtrzymuje życie a tym samym cudowną miłość, więź… Bez lęku i bez strat.

Jedynie przechodzenie coraz to nowych obszarów i energii.

Bo to drzewo, to życie i jego początek, jego Stwórca – jak pierwowzór tego drzewa filmowego „ze światłowodów” – ma potęgę i moc. I panowanie na tej planecie….

Jak dziecko, jak ziarno kiełkujące do słońca… gdy na śmierć przecież, jest w ziemię wrzucone. Już na to po części gotowe, aby umrzeć. I – gdy gaśnie… Rodzi się nowe życie, nowa istota, nowy człowiek… Nowa szansa. Tak właśnie – wspominam ten film.

Avatar. Hosty… Stworzenie i stwórca… Westworld. Zamiana krzeseł, zamiana ról…

Początek jak z kaplicy Sykstyńskiej, stworzenie – akt twórczy. Tu jest początek, a gdzie się zakończy i czym??? Kto to wie???  

dav

Autor

Aneta

W mojej pracy szczególnie zajmuję się dziećmi i młodzieżą, ich rodzinami. Adolescenci dostarczają mi wiele inspiracji, pomysłów do pracy i nierzadko - mocnych wrażeń! Część mojego czasu poświęcam i innym, pasjonującym sferom życia – pokazującym tyle interesujących form, nowinek, zjawisk, rozwiązań w zawodzie - dostarczających ciekawych pomysłów, wprowadzających nowe rozwiązania w mojej pracy - odkrywających przede mną mnóstwo ścieżek, dróg – także z pogranicza psychologii, filozofii. Lubię poezję i literaturę... uwielbiam muzykę. Młodzież i dzieci oraz ich radosna twórczość zapoczątkowały też moje własne próbki plastyczne, poetyckie, literackie. To oni właśnie prowokują mnie do patrzenia na człowieka z szacunkiem, ciekawością i optymizmem. Wpływają na podejście do życia: korzystanie z ludzkich doświadczeń, obserwacji bliskich, poszukiwania mądrych i dobrych pomysłów i scenariuszy... Nie tylko twardych i przewidywalnych skryptów. Szukam "poza teoretyczną psychologią" i tylko książkową wiedzą, nie tylko na swój użytek, lecz - dla dobra i rozwoju innych osób. "Człowiek - to zobowiązuje, a nie tylko - brzmi dumnie!"

Dodaj komentarz