Lęk i obawa

Wydaje nam się trywialne i niegodne uwagi to, że jakiś inny człowiek przeżywa w sobie paniczny lęk z którym nie może dać sobie rady. Czasem o tym mówi, ale potem – żałuje bo ktoś śmieje się z niego, nie traktuje poważnie…

Ta inność w przeżywaniu i odczuwaniu, dotyczy większości z nas. Czasem wiąże się z głębszą niedoskonałością, wrażliwością lub chorobą.

Wczoraj przyszła do mnie mała dziewczynka, po prostu asystent psychologa – jak mi się potem wyrwało, z obawą o swojego nowego kolegę: Proszę pani, on panicznie boi się chmur. Boi się też burzy i grzmotów, żeby się ochronić – wchodzi pod ławkę… Zdziwiona, stwierdziła: – On chyba ma więcej lęków niż ja… Obydwie uśmiechnęłyśmy się. Tak właśnie, przypominając sobie ubiegły rok, jej wizyty i rozmowy ze mną… Moje wejścia do klasy, jej potrzebę wtulenia się w człowieka… Stwierdziłam, faktycznie. Znalazła kogoś, kto bardziej potrzebuje. Mało tego, kim może się zaopiekować – oswoić go z rzeczywistością…

Jakże wielka była moja radość, gdy ten nowy chłopiec powiedział o niej: – To moja nowa przyjaciółka. Ona mnie pyta, ona ze mną jest. Ona przy mnie trwa. Ja ją interesuję, po raz pierwszy mi się to przydarzyło… Po raz pierwszy kogoś takiego mam. Ona martwi się o mnie…

Dla niego to nowe doświadczenie, wcześniej odsuwany, przeganiany a czasem prześladowany doświadcza zainteresowania i gorącego przyjęcia. Choć mała jeszcze, może nie ma pomysłu co może dla niego zrobić, ale sama zaczyna opowiadać mu jaką dobrocią dla nas są chmury, ile dzięki nim się dzieje. I o tym – że deszcz oraz burza, nie zawsze niszczą…

Pokazuje mu – jak sama kiedyś walczyła ze „swoimi lękami”. Mówi, że jest trudno – ale da się!!! Nie ma w sobie ironii i drwiny, nie ma w niej tego, co niszczy kontakt i relację pomiędzy ludźmi.

No ma dziecko zacięcie!!!

Przyjaźń może wykiełkować w potrzebie, w braku… ale i we współodczuwaniu, gdy odbijam się od swojego dna, już mogę podać dłoń kolejnej osobie. Wtedy razem, wspólnie możemy zacząć płynąć, uratować się wzajemnie – a kiedyś nawet – wypłynąć na głębię…

Autor

Aneta

W mojej pracy szczególnie zajmuję się dziećmi i młodzieżą, ich rodzinami. Adolescenci dostarczają mi wiele inspiracji, pomysłów do pracy i nierzadko - mocnych wrażeń! Część mojego czasu poświęcam i innym, pasjonującym sferom życia – pokazującym tyle interesujących form, nowinek, zjawisk, rozwiązań w zawodzie - dostarczających ciekawych pomysłów, wprowadzających nowe rozwiązania w mojej pracy - odkrywających przede mną mnóstwo ścieżek, dróg – także z pogranicza psychologii, filozofii. Lubię poezję i literaturę... uwielbiam muzykę. Młodzież i dzieci oraz ich radosna twórczość zapoczątkowały też moje własne próbki plastyczne, poetyckie, literackie. To oni właśnie prowokują mnie do patrzenia na człowieka z szacunkiem, ciekawością i optymizmem. Wpływają na podejście do życia: korzystanie z ludzkich doświadczeń, obserwacji bliskich, poszukiwania mądrych i dobrych pomysłów i scenariuszy... Nie tylko twardych i przewidywalnych skryptów. Szukam "poza teoretyczną psychologią" i tylko książkową wiedzą, nie tylko na swój użytek, lecz - dla dobra i rozwoju innych osób. "Człowiek - to zobowiązuje, a nie tylko - brzmi dumnie!"

Dodaj komentarz