Kłamstwo i prochy

Nieumiejętność odróżniania dobra i zła. Wpadanie w pułapkę… Ciągłe powtarzanie błędów i wchodzenie wciąż w maliny i bagno. Wymówki: nie wiedziałam, nie rozumiem, trudno to odróżnić – dlatego się mylę, dlatego gmatwa mi się życie.

Inaczej traktujemy takie wpadki w dorosłości, przez inny pryzmat patrzymy na dziecko, na dorastającego człowieka. Wybaczamy… czekamy… zdobywamy się na cierpliwość.

Młodość rządzi się swoimi prawami. Dajemy jej pozwolenie na błędy, potknięcia, upadki. Na zadawanie większej ilości pytań, na kontestację, czas na bunt i na poszukiwanie siebie samego. Na kształtowanie świata i otoczenia.

Jednak zgadzamy się u młodych na pewien gwałt na prawdzie i na anarchię, w imię odkrywania „lepszego świata”. Nowej rzeczywistości, jej walorów oraz pokazywanie zalet nawet tam, gdzie ich zwyczajnie nie ma…

Świat i jego atrakcje ma to do siebie, że błyszczy – choć przedstawia wartość mizerną, część spotykanych przeze mnie osób mówi, że skarby są schowane tuz pod powierzchnią, że wystarczy rozgrzebać ziemię pod sobą i brać… Korzystać… Ale co gdy ja mam ochotę wchodzić głębiej i znikać pod powierzchnią, nadal szukać???

Czy młodość to kwestia tylko wieku, metryki czy też jeszcze innej naszej dyspozycji i modalności – serca, wrażliwości, otwartości i jakiegoś niegasnącego optymizmu.

Młody człowiek często wierzy że ten pozór i ułuda, to już wszystko. Że coś trzyma w dłoniach, że osiągnął. Lukrowane kłamstwa, pozory – wystarczają i zaspokajają pierwszy głód i pragnienie. Karmi się plewą i prochem… czasem dosłownie, proszkami i lekami… rasuje się używkami, kolejnymi pastylkami przyjmowanymi „prawie-na-wszystko”… Tak jakby można było czerpać jedynie z zewnątrz i jakby to właśnie było najbardziej wartościowe. Jakby takie dodatki budowały nas i życie, stanowiły o potencjale i naszych sukcesach.

W ten sposób, już jako młodzi ludzie, zaczynamy doświadczać samotności, braku zrozumienia, oddalamy się od innych, budujemy mur, przestajemy rozumieć siebie i innych. Nie chce nam się nic. Stygniemy, obrastamy w piórka, potem przychodzi nuda, powszedniość i działanie przy najmniejszym wysiłku.

Wszystko blednie… bo czym jest ułuda i kłamstwo. W młodości, dniem naszym – chlebem powszednim…

Autor

Aneta

W mojej pracy szczególnie zajmuję się dziećmi i młodzieżą, ich rodzinami. Adolescenci dostarczają mi wiele inspiracji, pomysłów do pracy i nierzadko - mocnych wrażeń! Część mojego czasu poświęcam i innym, pasjonującym sferom życia – pokazującym tyle interesujących form, nowinek, zjawisk, rozwiązań w zawodzie - dostarczających ciekawych pomysłów, wprowadzających nowe rozwiązania w mojej pracy - odkrywających przede mną mnóstwo ścieżek, dróg – także z pogranicza psychologii, filozofii. Lubię poezję i literaturę... uwielbiam muzykę. Młodzież i dzieci oraz ich radosna twórczość zapoczątkowały też moje własne próbki plastyczne, poetyckie, literackie. To oni właśnie prowokują mnie do patrzenia na człowieka z szacunkiem, ciekawością i optymizmem. Wpływają na podejście do życia: korzystanie z ludzkich doświadczeń, obserwacji bliskich, poszukiwania mądrych i dobrych pomysłów i scenariuszy... Nie tylko twardych i przewidywalnych skryptów. Szukam "poza teoretyczną psychologią" i tylko książkową wiedzą, nie tylko na swój użytek, lecz - dla dobra i rozwoju innych osób. "Człowiek - to zobowiązuje, a nie tylko - brzmi dumnie!"

Dodaj komentarz