Kobiety bloggera

javascript:void(0);

Tak mi się napisało…

w końcówce tekstu, mnie zawiało… tak mi się napisało, że wyszła z tego

Zawiałow… z jej prozą w śpiewie, ledwo oddaną, wypowiedzianą i wyśpiewaną, świeżością i modą – w blond-urodą i uroczą – w wardze, dziurką po kolczyku…

wypowiedzianą

prawdą – dla kobietów, od kobiety…

Czekamy…

Patrząc na świat, zatrzymuję się – i myślę – jak to wszystko pędzi

dokąd zmierza, w jakim kierunku… co z tego wyniknie

mijamy się jak pospieszne pociągi, nie patrzymy w swoją stronę

czekamy jak kolejny za zakrętem zniknie…

Oddaleni od siebie, stojący na chłodzie – bo samotni coraz bardziej

stopy grzejemy, lecz nie sobie nawzajem, nie…

chcemy przeżyć, przetrwać – tylko tyle i aż tyle, w miłości a nie pogardzie

dojmującej, chłodnej, lepkiej i miękkiej – zapadamy się.

Głodni, mocno zagłodzeni tym czekaniem na jakąkolwiek zmianę

zmęczeni tym podnoszeniem się z upadku,

tym wstawaniem, dźwiganiem się nad każdym ranem

co ofiarujemy następnym pokoleniom w spadku?

Trudno przetrwać, trudno w taki sposób trwać…

Nie każdemu dzień, nie każdemu chleb, czy takie oto życie

Sen to też jakieś umieranie – osuwanie się w niemoc, przepaść

Dobrowolne odchodzenie, na przekór – pogrążanie się w niebycie.

 

 

Kraków – zima, 13.12.2018 r.

Głęboko, i coraz głębiej

Chciałabym żyć, kochać i czuć do spodu – każdą chwilę

Jakby nie była ona tylko życiem, ale przeżywaniem – się spalaniem,

Tak jakby było ich tylko i aż – tyle

By ze swoją mocą, nie dały opowiedzieć się jednym zdaniem.

 

Mało mi tego wszystkiego, tych lat po części przespanych

Momentów zatrzymania, straty – tych nienazwanych

Bez głębi, bez charakteru – zgaszonych, bez koloru i mocy

Jakbym kalkulowała co będzie dziś, a co dopiero po północy

 

Nie chcę by pomieściły się w kilku tylko zeszytach życiorysu

By dały się krótko streścić  w formie czarnych znaczków ich zapisu,

O tym marzę, by na kanwie każdej historii – ktoś mógł nakręcić film,

Aby człowiek, nie musiał „opowiadać życia”, tylko nim najprawdziwiej żył…

 

Poronin, 2.09.2018 r.

Czytaj: przepraszam…

Czy wybaczysz mi, że nie zaczekałam na ciebie – kiedy o to prosiłeś, a potem – gdy milczałeś tylko patrząc….

Ja szukałam czegoś dla siebie – myślałam tylko o sobie. Ja – mój świat i moje życie, moje plany, pragnienia i marzenia, i czy pomieszczę je – czy zdążę je wszystkie zrealizować.

Nie bardzo interesowało mnie co o tym myślisz, spieszyłam się – myśląc, że życie na mnie nie poczeka, że ucieka mi i między palcami, przepływa jak woda.

A teraz patrzę na nas, na naszą młodość i nie widzę dziś już nic, nie pamiętam, nie rozumiem – pytam cię, gdzie to wszystko się schowało, dlaczego poszarzało i brak mu kształtu… skąd ta pospolita nuda. Kiedyś wszystko takie barwne, wyjątkowe i takie nasze…

Szukam, i tylko patrzę. Tyle rozumiem, co nic. Tyle czuję, że serce moje rozsypuje się w proch i pęka w piersi. Nie cofnę czasu, ani chwili nie dodam do tego co odeszło…

Boję się wzrokiem sięgać zbyt daleko. Mogę nie zrozumieć wcale – tak jak początku, tak też końca.

 

Dziekanowicka zaduma, 3.11.2018 r.