Choćby nic się nie działo… obrazki zawsze będą śmigały…


Niecierpliwość to nasza mała przywara, gdy pojawia się zbyt wiele liter mózgi przegrzewają się i wyłączają. To już staje się swego rodzaju tradycją… Może mniej obrazków – zdało by się rzec, gdzież tam… chętnie dajemy się omotać temu co świeci, błyska i zmienia się w tempie często nas uszkadzającym. Więc do  dzieła, młoda gromado… zasypcie nas tego rodzaju materiałem a już wkrótce zapomnimy co to treść, forma i w ogóle…. słowo pisane ….

Dlaczego mówimy „hejt”, mówmy – „nienawidzę cię!”

Nauczyliśmy się pożyczać od innych narodów, nacji i języków słowa, które oddają w jakiś niepełny sposób treść, nasze myśli i nastawienia… Ślepo korzystamy z tego ukrywając za obcobrzmiącym słowem rodzaj treści, nastawienie do drugiego człowieka – formę przekazu, cały ładunek emocjonalny i rodzaj odległości społecznej od drugiego człowieka…

Czego się boimy, a może raczej – czego wstydzimy się??? Skąd pomysł, że zabrzmi to lepiej, inaczej, lżej… że ktoś nie zauważy… nie będzie wiedział co tak naprawdę myślimy. Ot, taka fantazja, takie przekonanie…

Szanując drugiego człowieka, będąc z nim blisko, znając go osobiście, a nie tylko z plotek, tabloidów, opowiadań – nigdy nie popełnilibyśmy pewnie takiego błędu… Może zrobilibyśmy głupotę, ale pozostałby żal czy niesmak… używając eufemizmów i słów typu „hejt” zapominamy, że to także mowa nienawiści, czysta nienawiść pełna jadu, zazdrości lub próba poniżenia, wszystko zaś służy zbudowaniu emocjonalnej przewagi nad drugim człowiekiem.

Moje prawie już dorosłe ale mądre córki wiedzą i rozumieją, że słowo to obosieczny miecz, że rani bardziej niż uderzenie, szturchnięcie, kopniak… Słowo może okaleczyć, bo uderza bardziej w godność i czyni nas bezbronnymi – wszak nie stoi zwykle przed nami ich autor. Zasłania się klawiaturą komputera, ekranem telefonu czy smartfonu.

Moje córki same mówią, że złe słowa – zła mowa boli. Zostaje w pamięci, rodzi inne skutki długotrwałe. Często też rozmawiamy o tym że wypowiadając przekleństwo i złe słowo – ranimy wiele osób, a nawet pokoleń… Otwieramy się na zło, dajemy mu miejsce w naszym życiu… Wpuszczamy je w swoje życie. Sami – własną decyzją….