Złość piękności szkodzi…

Boję się czasem takich rozmów z rodzicem dziecka, które budzi lęk również w swoim opiekunie, boję się zbytnio uderzyć w osobę, której to samej ciężko jest radzić sobie z trudnością w domu, prosić o pomoc bliskich – innych dorosłych…
Haruję jak zbożowy wołek i niosę worek ciężarów emocjonalnych i cudzych przemyśleń – niestety sama i na własnych barkach…
Dni kilka jeszcze – po co o tym mówić, jak rozmawiać i z jakim skutkiem.
Tego nie wie nikt. Bez gwarancji… Dziś mama chce to zrobić, ale czy podtrzyma tę decyzję – choćby jutro???
Złość nie szkodzi tylko kobiecie… Jej latorośli także.
Taka złość – także szkodzi zdrowiu i urodzie… Blaskowi człowieka, rodzinnej tradycji i innym domowym relacjom, zaraża, poraża. jest wytłumaczeniem dla naszego trudnego temperamentu i charakteru – wcale też, nie kończy spokojnie relacji. Niszczy. Burzy, rozwala zwłaszcza to, czego się nie spodziewamy.
Relacja, rodzina… Macierzyństwo. Małżeństwo.
Inny czas dla nas i – inne miejsce, ale ważne. Zmienia się, ale nie kończy.
I na pewno warto pracować nad sobą i w efekcie – „się zmienić”. Zmieniać się właśnie dla kogoś, dla bliskich, dla kochanej osoby – bo to nie jest prawda, że robimy to całkiem „po nic”.
Warto spróbować inaczej, warto całkiem od nowa zaczynać, wreszcie – warto pięknie kończyć.

Kobiety – i religia…

Być może, to kapitalna przebieżka po religiach.
Kobiety – i religia…
Różne kultury, przeżycia, głębokie przemyślenia… Ilu ludzi, tyle stanowisk i opcji. Zwłaszcza wtedy, gdy zaglądniecie w głowę kobiety, zadacie jej pytanie, poznacie zdanie. Posłuchacie odpowiedzi i wrażenia, jakie nosiła i nosi w sobie…
Piękny cykl, choć widziałam tylko 2-3 jego odsłony, zachwycona Jolanta Pieńkowska – i rozumiem ją, rozumiem dlaczego. Rozumiem też to piękne wzruszenie, łzy ukojone, otarte ukradkiem kącikiem bluzki, bo tak rzadko zadaje się pytania tak, i słucha tak kobiet.
Daje się im tak, w taki oto sposób zaistnieć, w niektórych kulturach i kontekstach społecznych, nie czyni się tego wcale. Piękne, mądre,spokojne i wyważone…

Smutne słowa czasem, czasem wzruszające i osobiste, głębokie. Prawdziwy i subtelny, pełen ducha odlot. Lekki i szalony, delikatnie i tak kobieco opowiedziany, piękny…

Zachęcam do odszukania w necie tych nielicznych, sensownych spotkań porannych w „DzieńDobryTVN”, właśnie w tym cyklu rozmów… Pokorne spotkanie i obietnica prawdy skrywanej. Opowieść kobiety i „o kobiecie”, o jej osobistym stosunku do religii w jakiej wzrasta i jaką wyznaje.
 

Byłeś dla mnie…

 Byłeś dla mnie ideałem!
– Ideałów nie ma wcale… 
Co ty mówisz, w mojej bajce 
jesteś jednym z bohaterów.
– Bohaterów ty… masz wielu
Każdy mówi tak, bo kłamie, 
Chciałby, boję się i ranię, 
Mam silniejsze pragnienie, niż życie ci dałem
Serce moje zamieniłem w skałę
– Boisz się, bo więcej chcesz niż inna?
Czy tak chcieć, ja nie powinnam…
z innej gliny jestem, czuję
Ja, niczego nie żałuję
Ja przekuwam w triumf klęski
Myślisz, że mój los niemęski?
– Nie wiem, nie znam się na życiu…
Tajemnicach, magii, byciu…
Ich istoty nie pojmuję
Ja ciężaru ich, nie czuję…
   
18.02.2014

Być coachem dla samego siebie

Bo najpierw poznać, potem poprawiać – właściwym jest, powiedziałby mistrz Joda.

Nie można zmienić siebie, niczego nie zmieniając. Nie czyniąc odrobiny rewolucji w naszym starym i utartym sposobie działania, funkcjonowania, patrzenia na świat i jego interpretowania. Utarte i niezmienione, nasze stare przyzwyczajenie, jest jak… pokryta patyną czy grzybem powierzchnia. Jak dom, który ma prawo się tylko zachwiać, osunąć czy zawalić…
Miękko ale z hukiem.

Budowanie siebie wymaga niezliczonej liczby interwencji. Potrzeba najczęściej rozmów, życzliwej pomocy drugiej osoby – wskazówek, porady, doradztwa, kierowania… Zmiany stylu życia, innego doświadczania, refleksji – lub dopasowań. Poprawy wizerunku, zmiany scenariusza dnia.
Warto przeanalizować za i przeciw, to co nam wychodzi i dlaczego, co możemy wyeliminować,z czego zrezygnować, co przekuć w sukces, zniwelować i jak – porażki lub trudności.

Tak samo, z pomysłem na biznes. Wielu rozgląda się, patrząc na innych. Wzorując się, naśladując, ucząc się od… Musimy częściej zaglądnąć do środka, do wnętrza – jeśli dobrze rozumiemy i znamy naszą naturę.
W siebie patrzeć, warto jest. Bądźmy dla siebie mądrzy, bo nikt nie zna nas lepiej, niż my sami. Lekko – mówiąc po ludzku – nie jest z tymi naszymi wyborami, swobodnie też nie wychodzi nam ich realizacja. Ale ważne, by trud się nam skalkulował i opłacił.    

Parcie na szkło

Ekran telewizyjny i sam odbiornik jest… pojemny… 
Panowie i panie na spotach wyborczych wypełniają go, aż nadto… 
Końca nie widać. 

Wysypują się ze skrzynek z pocztą oraz stojących na poboczach bilbordach – oraz „ciągnie się” ich głowy i twarze, za samochodami. Potworne. Bo to te „potworniaki” reklamowe starają się nam zepsuć dzień, widok, zakłócić spokój… Nawet dzieci można by nimi mocno wystraszyć…
Najgorsza sprawa – debaty, żadnej merytoryki…
Chaos i emocjonalne pobudzenie. Obrażanie się wzajemne, unoszenie honorem, medialne widowisko…. spryt, chamstwo i prostactwo pieniacze… czasem tylko niecierpliwość.  Później już tylko krok do postawy „braku tolerancji” i „deficytu otwartości”.

Zamknięcie się w sobie (tj. trwanie przy swoim)oraz lekceważenie oponenta, bo nie – przeciwnika… Oto polska polityka. Jej obraz i jej wydźwięk… 
Nagonka, złe nastawienia, złośliwości, czy też złe-komuś-czynienia. Uwagi – ale bez rozwagi.

Parcie na szkło, ścisk oraz mocne słowa wypełniać będą jeszcze tydzień nasze ekrany, niestety anteny radiowe także, stąd mocno trzeba uważać, co się ogląda i czego słucha…
Czasem boli… treść i forma.

No bo czy ma ten „ktoś” coś ważnego i istotnego, mądrego czy refleksyjnego do powiedzenia, czy też nie. Mówi, kłapie dziobem, czasem jest to żałosne, kiedy indziej… nudne, bo powtarzane albo też „odgrzewane” – jest i smakuje tak, jak stary kotlet. 
Jeszcze samo mięso wyborcze (kiełbasa…) ujdzie – byle nie była to ryba, bo ta, naprawdę cuchnie i „psuje się od głowy”.

Uważnie i czule, słuchajmy a – przede wszystkim – sprawdzajmy realizację, doczekamy się może w ten sposób – „prawdy wcielanej w życie”, żywej – a nie – gołego słowa. 
Zapowiedzi a nie obietnic, takich zapowiedzi do realizacji jak – zobowiązania… 
To nie słowa, bez pokrycia. 
Unikniemy też nerwów i niezadowolenia, oraz tego, że niczego nie możemy, na nic nie mamy wpływu… Bo mamy. I tego, trzymajmy się zawsze.

Zasada złota:Słuchać, myśleć wnioskować z wrażliwością, to znaczy mniej nerwów i niepewności w niedalekiej przyszłości. Mniej strachu o jutro. 
O jutro nasze, naszej Ojczyzny i naszych dzieci… 
Troska i odpowiedzialność wyjdzie nam tylko na dobre…    

DZIEWCZYNA Z DREWNA

Odnalazłam parę smutków, 
kilka drobnych myśli kiełkowało pomalutku
Kiełkowały w mojej głowie   
Po połowie… 
W pień, w drzewo i listowie
Jedna tu, druga z innej strony…
Krzew myśli zielony.
Moje drzewo dziś, korona wielka i stara
Mieszka w niej wiewiórek czarnych para
Rodzina czerwonobrzuchych gilów, sikor co niemiara
Wróbli dzikich i hałaśliwych cała chmara
Czasem dzięcioł stuknięty, odwiedza nas
Leci pewnie znów samotnie, dalej w las
Ten co go ratuje od choroby, niewygody, dramatu
Nie pasuje tu nic do siebie,
Nikt do drugiego, 
nie będzie chyba stada, ze zwierzyńca tego
Raczej tylko historyjka jaka
o wiewiórkach, dziewczynie, dzięciole 
i małych, kolorowych ptakach
12.04.2014, Wielka Polana

BYWANIE I TRWANIE

Nie jest – bywa
Nie jest pomiędzy nami…
Jak w pustym zeszycie, spięte tylko kartki…
Żadnych myśli, zdań
żadnych rysunków
od losu podarunków  
fantazji, wizji czy planów
Ot, codzienny folklor
Jeśli w kolejne miejsce
pójdę sama znów, i jeszcze
to chyba powiem: Jestem sama…
bo jestem taka, taka sama
Właśnie taka, mocno nijaka
Taka, co siebie ma, i co ma siebie w pełni
I nic więcej, w swojej ręce
Moja dłoń w drugiej dłoni, jedna, trzyma drugą dłoń
Jedną moją i drugą, też moją…
Sama sobie podaję dłonie
Obie. Coś we mnie – przy tym – jeszcze płonie…
I obejmuję się ramionami, też sama
Sama dla siebie, sobie, w sobie…
08.04.2014

#PASAŻER

Człowiek, odziany w purpurę, w złotogłów. Posiadacz. 
Bogaty biedak, w życiu samotny.
Chory na wyobraźnię, marzyciel… 
Idzie lub podróżuje – zwykle, na gapę.
Poszukiwany. Wyszedł: wczoraj.
Wróci? Kto to wie…  Może nigdy.
8.12.2013

Dobro zwycięża, bo ma do tego prawo…

Tam gdzie pusto w człowieku, tam wchodzi zło…
Zło wypełnia miejsce bez dobra, pozbawione znamiona serca i ciepła…
Kapitanie i dobitnie to kiedyś ujął, podczas spotkania z nami ksiądz Grzegorz Gruszecki – brzmiało to mniej więcej – „dla triumfu zła na świecie, wcale nie trzeba go czynić”. 
Bo wystarczy – że nie robimy, nie czynimy dobra. Zło tę przestrzeń, ten brak dobrych działań – dokładnie wypełnia…

Pomyślmy o tym, tu i teraz, każdy w swoim miejscu gdzie jest.
Weźmy życie w swoje ręce.
Budujmy je, twórzmy w każdym momencie, jaki mamy… 


Dobro – to prawo i przywilej, ogromny, ludzki i człowieczy. To dar tak prosty, że aż doskonały i oczywisty. Tak wielki, że nie można go odrzucać, bo odrzucenie go jest głupie i nienaturalne. Bogactwo dobra budujemy wszyscy, jako wielki i nieskończony potencjał – niczym bank, „skład” uczynków, myśli, działań, darów z siebie, ofiar i „oddań dla innych”. Nie ubożejemy oddając, lecz ubogacamy innych.
A jeszcze lepiej, gdy niczego w zamian nie chcemy, gdy nie mamy dłużników… 
Ludzi muszących dziękować czy być wdzięcznymi. 

I tak rodzi się bezinteresowność daru. 
Daru z siebie, wyczekiwanie tej okazji by dać i … zniknąć. 
Usunąć się na drugi lub trzeci plan.   

Każdy ma prawo do dobra…

Wurst toż to zwyczajna kiełbasa

Jestem przerażona wyborem dokonanym przez jurorów populistycznego festiwalu taniej piosenki w „eurodisneylandzie”, kierunkiem w jakim zmierza stara Europa, kraje starej unii, całkowitym brakiem normalności. Ironicznym wynikiem głosowania.
Najgorsze świadectwo ostatnich lat… Brednia i obrzydliwość.
Nagość bez idei…
Ten werdykt, zabrzmiał jak najgorszy wyrok.
Deklaracja matni, prostactwa i wielkiego oszustwa.
Pieniądze, pozorna władza, media w służbie ogłupiania społeczeństwa, robienia wody z mózgu. Ubezwłasnowolnić, skłócić, pogrążyć w niebycie, wyśmiać to, w co wierzą i oddani są czemu – inni.
Śmiech pusty.
Tragiczny…
Polska ostoją już chyba ostatnią, czy nielicznym miejscem, dla kultu dobra i wartości. Tak, czy nie…
Obrońcy życia i jego świętości, obrońcy rodziny, trwałości małżeństwa i dziecka, największego skarbu i nadziei – tylko już tu??? W Europie wygrywa taniość i populizm, pomieszanie z poplątaniem… Tymczasowość, buta i jakieś „nic”, bez charakteru, bez zasad???
Wobec szalejącego hedonizmu i upadku wszelkiego dobra, tylko my???
Żadnego zwolennika tzw. „nowego porządku” nie odważę się posądzić o dobrą wolę czy też jakąkolwiek mądrość. Nieszczerzy, pomyleni, zagubieni, oszukujący samych siebie. Odrzucili wszystko, sprzedali, zniweczyli dziedzictwo…
Jak spojrzą w oczy innym???
W pogardzie, w braku cnoty wszelkiej, chyba tylko pustka im zostanie do wypełnienia przez jakąś różową, cukrową watę. Głucho, pusto, zimno wszędzie, sami ze sobą i do końca…