Jutro Kubot… Dziś – Janowicz

Jurek się wkurza, jak się wkurza gra świetnie. Trochę jak Azarenka.
Tylko mniej krzyczy. No, troszkę mniej.
Czy na pewno mniej, ciszej, słabiej???…  E tam.
hmmm….
Jest wygrany, wspaniale…
Właśnie skończył mecz…. Mój bohater.
Nasz polski bohater, praca, praca i jeszcze raz praca. Sport to nie jest zdrowie, to wielka dyscyplina, wyrzeczenia, lata pracy i kosztowne treningi oraz nie-manie opiekuna, nie-manie sponsora. Na to jest narażony przyszły zwycięzca i sportowiec, mistrz – poza kontuzjami oraz urazami, poza bólem i ranami otarciem każdej części ciała, nadwyrężeniem, brakiem snu. Zmęczeniem takim, że rzucasz się w ubraniu w pościel ciepłego łóżka – bez prysznica, bo nie masz siły by coś zjeść…
Nie, ani prysznic nie pomaga. Ani sucha buła czyli kanapka – specjalność mamy…
Konasz z bólu i przepracowania – stajesz się niepokonany. Nie-pokona-ny.
… tu ciśnie mi się – piosenka na usta, co jest dla nas niepokonane(a)  …

Sucha B. by night in …. – 25th May 2013

Ciemno… zimno… spieszno… tłoczno na drodze. Po zajeciach w Krakowie. Spóźnienie. Nie zdążyłam…
Ale Pan, Pan czekał. Tam gdzie zawsze, ukryty.
Księże Biskupie, ściskam twe dobre ręce, którym tyle zawdzięczam. I kroki moje, i słowa moje, i siłę i krzepnięcie w mocy, wierze i poszukiwaniu mądrości. I zbieranie się w sobie i twórcze – zbieranie słów, nazywanie i dookreślanie. Szkice, szczerość oraz bezpieczne unikanie… konfrontacji. Waleczność bez głupoty, bez rzucenia się w wiry, krwawej ofiary na barykadach. Spokój w sercu i duchu. Konsekwencję, nawet za cenę… ziemskiej miłości.
Odleciałam, wiele razy w górę i dół i bok, zajęta w umyśle i sercu słowem Pana, strotestamentalnie powalona na kolana i uniesiona siłą miłości. I oto – budzisz mnie raz kolejny, i każdego dnia.
I tak mam, że każdego dnia Pan mówi mi „Sprawdzam”, a ja do Niego, „Panie, sprawdzam czy to ty, czy „nie – Ty”.
Czy „To – NIE – MY???” Hmmm. To-nie-my…

A niech tam, nawet jak toniemy, to i tak RAZEM. W miłości.
W Tobie. Z Tobą i dla… Ciebie, w człowieku coś iskrą się stał.

Posted by Picasa

Psycholog jako niby-ornitolog

Właściwie jak ptak.
Tak, ptak sam i czysty, wolność czysta w przestworzach, taki – co z lotu ptaka… ogląda rzeczywistość.
Spojrzenie spokojne i nie „z doskoku” ale z daleka, bez angażowania się… bez możliwości żadnej, najmniejszej reakcji. Sama, ale  nie samotna. Raczej… samodzielna bym powiedziała. Spokojna. oraz (zewnętrznej) ale też bez strachu, obawy czy nastawienia…
Czekam, kwitnę, ćwiczę….
Rozwijam się, czytam….hmmm, czego wszystkim życzę…
Czasu na/dla siebie, dla siebie momentów nie monotonnego „urobienia” ale…. czasu odpoczynku i poszukiwań, zgłębiania opasłych tomisk przed i do egzaminu. Czuję się jak???
Wreszcie błogo, odlotowo – zmuszona, nie… ucieszona. Spokojna.
Z mgiełką rozkoszy – w palcach, we włosach, czasem – na podniebieniu (wreszcie na gotowanie i pieczenie mam czas!!!), choć dzieciaki… protestują. Mamo… jedz mniej, please….
Życie jest piękne, w formie, w radości…. z uśmiechem jest niebanalne.

Dlaczego boimy się zaryzykować czyli „dać wolność”… – zamiast stale, chronicznie, przymusowo i chorobliwie…. a delikatnie mówiąc, staramy się kultywować tradycję: „zapewnić, przymusić, pokierować, pchnąć nasze dziecko…. A nasze wewnętrzne dziecko??? Naszą wolność i potrzebę niezależności, swobody??? Naszą naturalną młodą pasję, błysk w oku i potrzebę ekspansji – w stronę „słońca”…
Po co???
By patrzyło na świat, dostrzegało jaśniej, myślało samo, już się uczyło na własnych potknięciach, wyborach i błędach i… wreszcie samo, autonomicznie i dojrzale w y b i e r a ł o.
Było bardziej świadome. Lecz także – świadome konsekwencji swych działań.
Hhhhmm, dlaczego??? Ano, jak to mówią: „jano…podkiwano”.
Długo myjemy im ręce i buzię. za nich i im, szorujemy (ich) wszystkie „kłapacze”, dokładnie. Zęby, uszy… nie, nie ufam ci. Oczy, skóra buzi i rączki…. „musisz mieć ‚dokładniej i bielej’ potraktowane…
Skarbie. Czytaj nadal: -„Nie ufam ci wcale !!! „.
To mamy pod skórą, oraz „nie potrafisz, jeszcze nie… nie umiesz. Wiesz??? Ty??? Nie może być….
Wreszcie: „Ja wiem lepiej. Cicho. Szaa”
Hmmm, szkoda. Wielka.